Japońskie NIE w negocjacjach
negocjacje listopad 25th, 2009
Czy wiesz po czym poznasz, że japoński szef ma dzisiaj zły dzień? Ukłoni Ci się tylko 3 razy gdy miniesz go wchodząc do biura. zapytasz Co w tym niegrzecznego? Nic, tylko normalnie wykonuje 7 ukłonów. Dzieje się tak dlatego, że Japończycy to bardzo honorowy naród i za wszelką cenę dbają o dwie rzeczy
- zachowanie twarzy
- utrzymanie dobrych relacji w grupie.
Mimo, że prawdopodobnie nie jesteś Japończykiem to na pewno zainteresuje Cię pewna technika stosowana w negocjacjach zwana “Japońskim nie”. Możesz spokojnie stosować ją na “roznegocjowanych” klientach i gasi ich jak lodowata woda. Często gdy ją zastosujesz mogą oni na chwilę poczuć, że ich mózg się zawiesił.
Dobra, na czym polega Japońskie NIE?
Zamiast słowa NIE używasz słowa TAK, z tą różnicą, że do TAK dodajesz jakiś warunek, którego raczej nie spełni Twój rozmówca. Z drugiej strony nawet jak się zgodzi na Twoją propozycje i tak Ty wygrasz.
Klient: Niestety nie możemy kupić produktu “xy” w cenie 15 złotych za sztukę. Jedyne co mogę zaproponować to 14,50 złotych.
Ty:Tak, Oczywiście zgadzam się, to świetna propozycja. Nasza firma zrezygnuje w takim przypadku z opcji darmowego transportu, którą proponowaliśmy wcześniej przy cenie 15 złotych i dobijamy targu.
Jak widzisz brzmi to lepiej, buduje lepszy wizerunek handlowca-negocjatora, nie jest on zaborczy w oczach kontrnegocjatora itd. Co najważniejsze nie użył słowa “NIE”, którego nasza psychika nie darzy zbyt dużą sympatią.
Jeszcze jeden przykład, który chcę przytoczyć. Jest piorunujący (dlatego zostawiłem go na deser)
To było w McDonaldzie. Stał przede mną dobrze wyglądający pan. Garnitur, Rolex itd. Kupował Shake’a i zabrakło mu 3 grosze, nie chciał rozmieniać 100 zł i zapytał wtedy miłej pani:
Czy może być bez 3 groszy?
pani odpowiedzieła w znanym Ci już japońskim stylu:
Tak, oczywiście, ale będzie bez słomki.
Myślę, że już wiesz gdzie tkwi siła tej techniki negocjacyjnej.
Koniecznie napisz co sądzisz o tej technice. A może stosujesz ją z powodzeniem? Jeżeli tak napisz o swoich wynikach.



listopad 25th, 2009 o godzinie 21:41
Świetne podejście. Szczerze mówiąc nie znałem tego sposobu na powiedzenie NIE. Do tej pory (nie jestem handlowcem) trudne sprawy załatwiałem sposobem House`a, czyli na pewniaka.

Od dziś jestem fanem japońskiego NIE.
listopad 26th, 2009 o godzinie 00:43
Witaj. To wspaniale, że ta metoda Ci się przyda. Jeżeli ułatwi Ci komunikacje z innymi Cieszę się jeszcze bardziej. Gdy już mówisz o Metodzie House’a to powiem Ci, że ten styl także jest skuteczny, ale najlepiej prezentować go od pierwszych minut gdy spotkamy daną osobę. Osoby, które były wcześniej mało asertywne zaczną jednego dnia załatwiać swoje sprawy metodą “na pewniaka” mogą wydać się dziwne/dziwaczne w swoim otoczeniu.
Dziękuję Ci za komentarz i zapraszam
grudzień 1st, 2009 o godzinie 00:53
Różnie z tym bywa, ale technika “Japońskiego nie” z pewnością jest niezła. Pod warunkiem, że nie jesteśmy już postawieni pod ścianą i nie możemy zabrać nawet tej słomki. Wtedy należy wymyślić coś innego:), albo powiedzieć “NIE”