Codziennie rozmawiam z ludźmi, którzy chcą rozkręcić swój biznes w internecie. Mają pomysły, uczą się, słuchają podcastów, kupują kursy, nawet bawią się różnymi narzędziami… i co? I często nic. Mijają tygodnie, miesiące, a biznesu jak nie było, tak nie ma. Dlaczego tak się dzieje? Bo utknęli w pułapce myślenia, zamiast po prostu zacząć działać i – co tu dużo mówić – zarabiać.
Zadam Ci teraz pytanie, czy używasz Canvy? Super narzędzie, prawda? Wchodzisz, klikasz, parę minut i masz gotową grafikę na social media. Wygodne. Tylko czy nie zauważyłeś, że twoje posty zaczynają wyglądać… jakoś tak znajomo? Podobnie do setek innych? No właśnie.
Myślisz, że możesz być mistrzem we wszystkim naraz? Prowadzisz studio nagrań i jednocześnie handlujesz nieruchomościami? A może jesteś świetnym specjalistą w jednej dziedzinie, ale po godzinach dorabiasz w zupełnie innej branży, bo z tego pierwszego nie wyrobisz? Muszę Ci coś powiedzieć – prawdopodobnie się oszukujesz i sabotujesz swój własny sukces.
Wiele osób ma problem z byciem produktywnym – dzień zaczyna się od przeglądania social mediów, a zanim się obejrzysz, minęły trzy godziny. Miałeś przecież nagrywać kurs, pisać książkę, podbijać świat.
W 234. odcinku Podcastu Internetowych Sprzedawców podzielę się 11 sprawdzonymi hackami na produktywność, które przyniosły mi one ogromne zmiany w życiu. Część z nich jest bardzo konkretna, więc możesz zacząć je wdrażać od razu.
Zauważyłem podczas częstych rozmów z moimi klientami jedną, powtarzającą się rzecz. Coś, co jest chyba najtrudniejszą lekcją w całym tym biznesowym zamieszaniu. Chodzi o to, żeby wreszcie przestać słuchać siebie – swojego ego, swoich wyobrażeń – a zacząć naprawdę słuchać swoich klientów. Tych potencjalnych też.
Jakiś czas temu poruszyłem temat, który, jak widzę, dotyka wielu z Nas. Mówię o tej wiecznej walce z samym sobą, o tym ciągłym przygotowywaniu się, uczeniu, planowaniu… podczas gdy realne działania stoją w miejscu. Znasz to? Ten głos w głowie, który mówi: “Jeszcze nie teraz”, “Muszę się lepiej przygotować”, “To jeszcze nie jest wystarczająco dobre”? To perfekcjonizm, który zamiast pomagać, staje się potężnym hamulcem.