Czy kursy online umierają? Takie pytanie dostaję często. Ostatnio uczestniczyłem w dwóch podcastach. Przeprowadziłem też rozmowę z osobą, która zajmuje się lejkami sprzedażowymi dla twórców kursów. I tam właśnie padło to pytanie, jako że ta osoba ma dostęp do wielu twórców online. Ja także, z racji swojej pracy i tego, że od 17 lat działam w branży, często goszczę osoby na konsultacjach w kwestii kursów czy webinarów. No i padło właśnie to pytanie: czy widzisz już spadki? Później kolejna osoba zapytała mnie o to samo.
U niektórych twórców spadki sięgają na przykład 30%. U innych nic się w ogóle nie zmienia. Dlatego dzisiaj powiem ci, które kursy internetowe jeszcze bardzo fajnie działają, które już trochę mniej i z czego to wynika. Ale najważniejsze jest to, jak sobie z tym poradzić. Bo to, że zadajemy sobie tutaj pytanie tak trochę clickbaitowo, czy to koniec kursów internetowych, jest w istocie pytaniem o to, czy to koniec kursów w formacie, który znamy.
Opowiem ci o moim formacie, który, jak wiele rzeczy w moim życiu, wychodził naturalnie, trochę z przypadku, z testowania i intuicji. Stworzyłem pewien system uczenia ludzi, który pewnie ktoś nazwałby kohortowym czy hybrydowym, ale on wynikał po prostu z obserwacji potrzeb. W tym odcinku nie chodzi o to, czy ludzie w ogóle przestaną się uczyć, bo uczyć się będą zawsze. Chodzi o formę, którą znamy, tę najfajniejszą, która wydawała się wymarzona: nagrywam kurs, wysyłam mailing, sprzedaję i wszystko jest fajnie. Teraz musimy się trochę bardziej postarać.
Zmiana paradygmatu nauczania
Pierwsza bardzo ważna kwestia to fakt, że sposób uczenia się na pewno będzie się zmieniał. Pamiętam, jak kilka lat temu robiłem premierę kursu o kursach, do którego dodaliśmy zestaw narzędzi pomagających stworzyć program. Wtedy sprawdzałem różne estymacje i projekty dotyczące przyszłości tego rynku. To było jeszcze przed erą powszechnej sztucznej inteligencji, choć ona już wtedy radziła sobie całkiem nieźle. Wszyscy mówili wówczas, że uczenie w internecie będzie z roku na rok coraz popularniejsze, bo ludzie chcą szybciej zdobywać wiedzę. Nikt jednak nie przewidział, jak sztuczna inteligencja będzie powoli zastępowała niektórych szkoleniowców. Nie wszystkich, ale jednak.
Podam ci prosty przykład. U niektórych osób uczących programowania spadek sprzedaży kursów był drastyczny i bardzo szybko widoczny. Z drugiej strony ci, którzy dobrze wyczuli rynek, zaczęli uczyć sztucznej inteligencji i programowania z jej wykorzystaniem. Ta branża zalicza teraz rozkwit. Chodzi o to, żeby dopasować się do rynku. To nie koniec kursów online, tylko w tym konkretnym przypadku po prostu pewna tematyka się wyczerpała. Skoro mówi się, że 90% obecnie pisanego kodu jest tworzone przez AI, a za rok będzie to może 99%, to samo „klepanie kodu” przestaje mieć większy sens. Tu nie zmienił się sposób uczenia, tylko zapotrzebowanie na konkretną wiedzę.
Nigdy nie nagniemy rzeczywistości. Nie jesteśmy w stanie wmówić ludziom, że potrzebują czegoś, czego nie potrzebują. W niektórych branżach są spadki, ale mam inną klientkę, która działa w branży kursów manualnych, konkretnie masażu. Jak wpiszesz do ChatGPT „naucz mnie masażu”, to on tego na ten moment nie zrobi. Tutaj potrzebny jest kurs.
Wiedza mentoringowa vs. statystyka AI
Druga rzecz jest taka, że ChatGPT na pytanie, jak przeprowadzić skuteczny webinar, wypisze pewne ogólne zasady. Jeśli je wdrożysz przy swoim pierwszym webinarze, to prawdopodobnie coś sprzedasz. Ale jeśli wdrożysz moje podpowiedzi i techniki wynikające z doświadczenia, a nie ze statystyki (bo tak działa AI – opiera się na tym, co statystycznie ludzie pisali na blogach), to ta wiedza będzie bardziej praktyczna. Będzie przefiltrowana przez moje doświadczenie, czyli będzie to wiedza mentoringowa.
To jest właśnie kolejna rzecz, za którą ludzie będą płacili. AI podpowie wiele rzeczy, ale ludzie będą chcieli zapłacić za kurs u konkretnej osoby. Uważam, że obecnie proces stawania się specjalistą i nabierania doświadczenia powinien trwać dłużej. Jeden z organizatorów kampanii dla twórców powiedział mi ostatnio ciekawą rzecz: nie widzi on teraz szans, by zupełnie nieznana osoba weszła na rynek, ustawiła reklamę i skutecznie sprzedała kurs. Może to brzmi drastycznie i w niszach by się udało, ale z mojej perspektywy osoby marzące o zarabianiu na wiedzy muszą dłużej pracować nad ruchem organicznym. Muszą tworzyć treści, budować społeczność i zaufanie.
Kiedyś wystarczyło ustawić reklamę. Myślę, że teraz też można to zrobić, jeśli znajdziemy gorący temat. Przykładem jest Claude Code, czyli sztuczna inteligencja pracująca lokalnie na laptopie, która sama wysyła maile, wykonując pracę agentową bez skomplikowanego ustawiania. To jest dla wielu osób „sexy”. Jeśli ktoś nagra kurs z tego zakresu, ludzie mogą go kupić impulsywnie. Zamiast więc patrzeć w sufit i dumać, czy coś się skończyło, po prostu to przetestuj.
Koszty reklamy i „czas antenowy”
Kolejna kwestia to potężny wzrost cen reklam. Wejście na polski rynek dzisiaj to zupełnie inna sytuacja niż 3 czy 5 lat temu. Dlaczego? Ponieważ chińskie giganty, jak Temu, zalewają rynek reklamowy pieniędzmi. Meta na tym bardzo korzysta. Ktoś zapyta, jaki to ma związek z kursami. Otóż ogromne wydatki takich firm podnoszą ceny aukcji, kupując w cudzysłowie twój „czas antenowy”. Przez to mniej zostaje ci w kieszeni po opłaceniu kampanii czy zapisu na webinar.
Do tego dochodzi przebodźcowanie ludzi. Statystycznie mniej osób przychodzi na webinary. Wyższy koszt leada i mniejsza frekwencja sprawiają, że model webinarowy staje się mniej rentowny. Oczywiście, jeśli trafisz w genialny temat, koszty relatywnie spadną, bo więcej osób będzie klikać w reklamę, co ją potani.
Sprawdziłem ostatnio w Google Trends frazę „szkolenia”. Słowo „kurs” odrzuciłem, bo miesza się z kursami walut. Od 2004 roku zainteresowanie szkoleniami utrzymuje się na stałym poziomie, a w ostatnim półroczu widać nawet duży wzrost. Wiele osób będzie musiało zmieniać pracę przez AI, więc będą potrzebowały szybkiego przebranżowienia. Kursy nadal działają. Zadaj sobie tylko pytanie, czy w twoim kursie jest wystarczająco dużo własnej ekspertyzy. Jeśli konkurujesz z ChatGPT i dajesz taką samą wiedzę jak on, to z darmowym narzędziem nie wygrasz. Musisz dać coś więcej wizerunkowo.
Model hybrydowy i siła społeczności
Jak wygląda mój model od trzech lat? Opiera się na tym, że nie jest to tylko zwykły kurs wideo. Zauważyłem, że większość ludzi po prostu nie przechodzi kursów do końca. Rozwiązałem to poprzez mastermindy na Zoomie. Oprócz wideo oferuję spotkania na żywo. Przykładowo, przy moich narzędziach do pisania książek, jak One Million Ebook czy pakiecie „Zarabiaj na AI”, spotykamy się co dwa tygodnie we wtorki. Przez dwie godziny lekcyjne uczymy się, a ja odpowiadam na pytania. Mamy własną społeczność na Facebooku i kanał na WhatsAppie.
Jeśli chcesz sprzedawać kursy, pomyśl o takim zestawie: daj asystenta AI nakarmionego twoją wiedzą, dodaj mentoring na Zoomie i sprzedawaj na tych spotkaniach konsultacje jeden na jeden, które podniosą wartość koszyka. Wtedy AI cię nie zastąpi, bo klient chce zadać pytanie tobie – doświadczonej osobie.
Prawdziwa magia dzieje się jednak na spotkaniach stacjonarnych. Organizowałem na przykład wyjazdy na katamaran i to sprzedawało się świetnie. W świecie przebodźcowanym TikTokiem i samotnością przed monitorem, ludzie chcą spotkań w świecie rzeczywistym. Im więcej sztucznej inteligencji, tym większa potrzeba kontaktu z grupą, rozmowy o problemach i poznania innych przedsiębiorców.
Siła ograniczeń i szybkie formy
Jeśli chcesz odświeżyć swoje kursy, dodaj do nich transkrypcję, by kursanci mogli nią nakarmić swoje AI. Dodaj spotkania na żywo, choćby na Zoomie, albo warsztaty stacjonarne w Warszawie. Bardzo ważna jest społeczność – niech ludzie rozmawiają między sobą. To będzie raczej renesans społeczności niż samych kursów. Portale takie jak Udemy, gdzie kupuje się wiedzę jak w supermarkecie, nadal będą istnieć.
Kolejny trik to „speed kursy”. Nagrywam je, używając narzędzi TikToka lub CapCuta, ograniczając lekcje do jednej minuty. Przez lata zrozumiałem wartość ograniczeń. Jeśli coś cię limituje, powstaje coś lepszego. Ludzie chcą teraz uczyć się szybko. Wolą zapytać AI niż czekać 10 minut, aż dojdziesz do sedna w wideo. Musisz przyspieszyć dostarczanie wiedzy.
Podsumowanie i lekcja z pomarańczą
Znasz historię o mamie i córkach kłócących się o ostatnią pomarańczę? Mama zapytała, do czego jej potrzebują. Jedna chciała sok, druga skórkę do ciasta. Rozwiązanie było proste. Tak samo jest z kursami. Jeśli skupimy się tylko na słowie „kurs”, to nas to blokuje. Ale jeśli powiemy o „uczeniu ludzi”, otwiera się mnóstwo opcji.
Przez AI pewien mój świat też się skończył i nie jest to przyjemne. Wizja zarabiania tylko na prostym wysyłaniu maili się zmienia. Ja zarobiłem największe pieniądze na budowaniu listy i webinarach. Ten świat ewoluuje. Ludzie podświadomie chcą, żeby wszystko zostało po staremu, ale świat nas nie słucha. Zawsze będą „czarne łabędzie” – pandemie, wojny czy sytuacje polityczne, które wywracają stolik.
Moja lekcja po 49 latach jest taka: świat rzadko spełnia nasze oczekiwania, ale zamiast z tym walczyć, potraktujmy to jak grę. W Monopoly też nie zawsze stajesz tam, gdzie chcesz. Ja dorobiłem się na sztucznej inteligencji, mimo że ona niszczy mój dawny świat pisania bloga. Nie płaczę nad tym, po prostu szukam miejsca w nowej rzeczywistości.
Prawdopodobnie nie będzie tak źle, jak w twoich najczarniejszych scenariuszach, ani tak idealnie, jak w tych najbardziej optymistycznych. Zazwyczaj realizuje się trzeci scenariusz i to jest fajne. Żyjemy w bańce – wydaje nam się, że każdy już używa zaawansowanego AI, a tak naprawdę to może 5% ludzkości. Reszta nadal będzie korzystać z Google i tradycyjnych kursów online.
Rób swoje, ciesz się dzieleniem wiedzą i modyfikuj formę. Mamy nowe narzędzia, możemy tworzyć wirtualnych asystentów, by kursanci mogli pracować z „wirtualnym Mirkiem”. Spójrzmy na szklankę do połowy pełną – zawsze można ją dopełnić.

Witaj! Nazywam się Mirosław Skwarek i jestem ekspertem perswazji i marketingu internetowego. Mam na swoim koncie 2 książki m.in. "Perswazja w sprzedaży aukcyjnej" oraz ponad 45 kursów internetowych. Z płatnych kursów skorzystało ponad 11 tysięcy klientów. Więcej przeczytasz w zakładce opinie.

